-Szkaradniejszych nie było?! - krzyknęłam sama do siebie. Upiór zamachnął się chcąc skrócić mnie o głowę. W ostatniej chwili otworzyłam teleport i uniknęłam egzekucji. Reagowałam znacznie wolniej niż zazwyczaj. Zmęczenie spowodowane szkołą i walkami z wiedźmami dawało się we znaki. Jeśli tak dalej pójdzie to dalej nie pociągnę. Wieloręka skierowała wszystkie 5 ostrzy w moim kierunku. To było to na co czekałam. Gdy ostrza znalazły się kilka metrów przede mną otworzyłam jedną stronę teleportu, a druga znalazła się za plecami wiedźmy. Rozległ się chrzęst. Wiedźma przebiła mieczami sama siebie. Potwora otoczyła czarna mgła, a po chwili zarówno jego, chowańców jak i samej bariery nie było. Jedyne co zostało po tym uosobieniu nieszczęścia było nasiono żalu. Podniosłam wiedźmie jajo i przystawiłam je do swojego klejnotu.
-Mało brakowało,a moc by mi się skończyła - westchnęłam - na dzisiaj starczy...
-Wybacz, że tak na ciebie naciskałem - usłyszałam głos swojego przyjaciela - Ale ostatnio sobie odpuściłaś. Muszę zadbać abyś nie zaniedbywała walki z wiedźmami.
-Wybacz, że tak na ciebie naciskałem - usłyszałam głos swojego przyjaciela - Ale ostatnio sobie odpuściłaś. Muszę zadbać abyś nie zaniedbywała walki z wiedźmami.
-Kyubey, sam wiesz, że ostatnio miałam dużo roboty. Nie mogę zaniedbywać szkoły!
Przemieniłam się i ruszyłam w stronę mojej dzielnicy. Dopiero teraz zauważyłam jak już późno i jaką mam długą drogę do przebycia.
Przemieniłam się i ruszyłam w stronę mojej dzielnicy. Dopiero teraz zauważyłam jak już późno i jaką mam długą drogę do przebycia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz